gabinet stomatologiczny

Stomatolog uśmierza ból…prądem!

Chociaż brzmi to niezwykle boleśnie, a z tyłu głowy słyszymy ostrzeżenia dorosłych, aby nie bawić się prądem, to jednak może być on wykorzystywany w leczeniu bólu, a także znieczulaniu.

Znakomita część społeczeństwa cierpi na dentofobię. Wystarczy mała, niewielka wzmianka o nieuchronnej wizycie na fotelu stomatologicznym, byśmy zaczęli źle się czuć, pocić, kombinować, jak uniknąć tego przykrego obowiązku. Wszystko wzięło się stąd, że gdzieś w podświadomości kojarzymy wizyty u lekarza stomatologa z bólem, jaki towarzyszył podczas leczenia i chcemy tego uniknąć. Tymczasem, dentyści mają cały szereg znieczuleń, w tym również znieczulenie prądem.

Taka metoda jest na tyle dobra, bo skuteczna aż u 90 % społeczeństwa, a co ważniejsze, nie wywołuje podrażnień ani reakcji alergicznych. W dodatku, można ją stosować bez względu na przyjmowane leki. Jak to się wszystko odbywa? Dentysta przed zabiegiem wkłada do ust pacjenta dwie malutkie elektrody. W tym czasie należy się rozluźnić, gdyż to nie boli ani nie powoduje żadnych nieprzyjemnych odczuć. W tym samym czasie dziąsło jest podrażniane prądem. Bardzo często jest to wstęp przed znieczuleniem przewodowym. Nie powinno się jednak stosować tej metody u osób z rozrusznikiem serca.

Dlaczego leczenie bólu prądem działa? Warto sobie przypomnieć, że każdy bodziec, impuls przekazywany jest w naszym ciele jako impuls elektryczny. Odbierany przez odpowiednie receptory, jest odkodowywany i występuje reakcja. Dlatego uprzednie wykorzystanie przekaźników na drażnienie prądem powoduje, że impulsy bólowe nie są przekazywane na wyższe piętra.

Dodaj komentarz